Site Overlay

Zamiast schabowego dziczyzna!

Spread the love

Dzisiaj poruszę temat mięsa, który jest dość znaczący dla osób borykających się z hiperlipidemią. Temat jak znalazł przed świętami Wielkiej Nocy. Co zjeść kiedy opcja karkówka albo schabowy odpada, a zdecydowanie nie jesteśmy wegetarianami? Otóż na przykład dziczyznę!

Chyba  żadne inne mięso nie ma tylu wiernych fanów i tylu zaciekłych wrogów. Ja należę do tych pierwszych. A jakie mam w związku z tym argumenty? Otóż dziczyzna zawiera bardzo mało tłuszczu. Zwierzę wybiega się na wolności i dzięki temu nie obrasta tłuszczem. Minusem tego jest fakt, że czasami takie mięso ciężko jest przyrządzić (sama mam za sobą ciężką przeprawę z zającem, który za żadne skarby nie chciał zmięknąć) – w takich przypadkach dobrą pomocą są strony dla myśliwych, gdzie zamieszczane są opisy sposobów sprawienia mięsa. Drugim argumentem przemawiającym na korzyść dziczyzny jest praktycznie żadna zawartość chemii, leków, hormonów i tym podobnych wynalazków, którymi hodowcy bardzo chętnie napychają chociażby kurczaki. Trzecia zaleta jest taka, że dobrze przygotowana dziczyzna jest przepyszna!

Kiedyś, jeśli nie miałeś wśród rodziny albo znajomych myśliwego, dziczyzna była trudno dostępna. Dzisiaj w większych miastach znajdziecie sklepy, które się specjalizują w sprzedaży tego typu mięsa. W Warszawie jest to chociażby Dziki Trop, gdzie wybór jest przeogromny. Cena niestety jest dość wysoka, ale sklep oferuje promocje na konkretny asortyment (co tydzień inną).

Pojęcie dziczyzny jest bardzo szerokie. Chyba najbardziej znany jest dzik, z którego można zrobić steki, gulasz, albo przepyszne burgery, podobnie jak z jelenia, który jest trochę cięższy do obróbki, po prostu gulasz musi się trochę dłużej pogotować. Dostępne jest również mięso z sarny, a także ciekawostka, czyli popularne we Włoszech ossobuco (dosłownie „kość z dziurą”, czyli tak zwana gicz) dostępne w wersji dzik oraz jeleń, a dla najbardziej odważnych ozory i policzki dzika ;). Ozory są  świetne w galarecie, natomiast delikatne policzki są świetną alternatywą dla wieprzowej polędwicy. Z dziczyzną doskonale komponują się leśne grzyby i jałowiec, a także świeży rozmaryn.

Oprócz dzika i jelenia, na uwagę zasługuje również ptactwo, znakomity jest na przykład bażant. Bardzo chciałabym spróbować również strusiny, chociaż nie zaliczyłabym ją do typowej dziczyzny (pochodzi z hodowli, podobnież jak świetna alternatywa dla kurczaka, czyli perliczka).

Z bardziej egzotycznej „dziczyzny” zdarzyło mi się w Norwegii spróbować renifera oraz wieloryba. Steki z renifera są genialne, tylko nie można ich za mocno przysmażyć (w sumie podobnie jak steków wołowych), bo będą za twarde. Mięso wieloryba natomiast jest naprawdę bardzo dobre, posiada ciekawą strukturę i smak nieporównywalny do innego mięsa.

Nie zapominajmy również o kiełbasie oraz wędlinach z dziczyzny (zdecydowanie zdrowszych i nie „chemicznych” jak większość tego typu wyrobów dostępnych w marketach). W specjalistycznych sklepach można dostać zarówno zwykłą kiełbasę, jak i białą, oraz różne rodzaje wędlin (jako ciekawostkę polecam salami z daniela), a nawet kabanosy.

Jak więc widzicie, dziczyzna może całkowicie zastąpić nam supermarketowe mięso.  Jedyną wadą jest cena i trochę dostępność, ale jedzona 1-2 razy w tygodniu nie powinna zbytnio nadwyrężyć domowego budżetu. Za to na pewno skorzysta na tym nasze zdrowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.