Site Overlay

Ocet jabłkowy – złoto w butelce

Swojego czasu sporo naczytałam się na temat octu jabłkowego, że zdrowy, że obniża poziom cukru, że wspomaga odchudzanie. Pomimo tylu pochwał jakoś nie bardzo miałam ochotę próbować, bo przecież jak to pić ocet, przecież to niesmaczne i ogólnie be. W sałatkach jakoś też go nie widziałam, zawsze wolałam do winegretu dodać sok z cytryny.

Pewnego dnia  postanowiłam jednak dać mu szansę. Wygrzebałam z otchłani lodówki ocet, który kupiłam jakiś czas temu, taki normalny, Kamisa. Niestety nie smakował dobrze. Był mocno „octowy” pomimo dużego rozcieńczenia wodą, ostry i ogólnie mało pijalny.

Kolejny ocet jabłkowy, jaki kupiłam, był również „sklepowy”, ale tym razem w wersji „Bio”. Okazał się odrobinę lepszy od Kamisa, ale też się z nim męczyłam. Już miałam odpuścić całą tą zabawę, ale na eko targu udało mi się kupić ocet z gospodarstwa ekologicznego, niefiltrowany. Spróbowałam i muszę przyznać, że jest naprawdę dobry, delikatny, z naturalnym jabłkowym aromatem. Po dodaniu wody mineralnej robi się z niego orzeźwiający napój.

W międzyczasie postanowiłam zrobić swój własny ocet. Ponieważ moja rodzina uprawia jabłka, mam dostęp do owoców z pewnego źródła i takie też wykorzystałam. Po pokrojeniu jabłek na małe kawałki umieściłam je w dużym słoju, po czym zalałam przegotowaną wodą z miodem (użyłam zwykłego wielokwiatowego miodu, jeśli owoce są kwaśne, należy dodać więcej miodu niż do odmian słodkich). Słoika nie należy zakręcać, wystarczy przykryć szmatką. Jabłka mieszam drewnianą łyżką, aby nie zapleśniały, na początku co drugi dzień, później już można rzadziej. Fermentację da się „odczuć” pod koniec drugiego tygodnia. Moje jabłuszka stoją już szósty tydzień, mają octowy posmak i jednocześnie bardzo wyczuwalny piękny aromat. Zapachu w domu nie ma się co obawiać, praktycznie jest niewyczuwalny. Za dwa tygodnie mam zamiar zlać go do butelek. To będzie mój pierwszy „octowy twór”, w lato chcę spróbować wykorzystać do tego celu rosnący pod moim blokiem pigwowiec oraz może jakiś inny owoc. Dam wtedy znać, czy warto w to iść. A do tej pory myślę, że zrobię drugą i może trzecią partię octu jabłkowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.