Site Overlay

Kombucha, czyli grzybek herbaciany w akcji

Z kombuchą zapoznałam się przy okazji jakiegoś postu na facebooku w grupie miłośników wszelkiej fermentacji i od razu mnie zafascynowała ta koncepcja. Ogólnie cały myk polega na tym, że grzybka kombuchowego, którego możemy kupić/wyżebrać od kogoś (ludzie chętnie się nim dzielą), umieszczamy w posłodzonej herbacie i po tygodniu cieszymy się orzeźwiającym, lekko gazowanym napojem (bez cukru, ponieważ jest on przerabiany w trakcie całego procesu). Na początku zaczęliśmy nieśmiało od zielonej i czarnej herbaty, żeby później zdecydować się na bardziej odważne pomysły, którymi chcę się z Wami podzielić. Ogólnie pole do eksperymentów jest bardzo szerokie, ponieważ okazuje się, że do fermentowania nadają się również wywary ziołowe i owocowe. Zrobiliśmy nawet kombuchę z kwiatków 😉 Wszystko zależy od wyobraźni i gustów smakowych, więc poniższa lista jest bardzo subiektywna.

  • kombucha z herbaty z miodem – dość szybko wpadliśmy na pomysł, żeby zamiast cukru użyć miodu i powiem szczerze, zdecydowanie bardziej nam pasuje to rozwiązanie. Oprócz różnych rodzajów miodów, warto poeksperymentować z herbatami, bardzo fajnie się sprawdza czarna (daje bardziej intensywny smak), zielona jest łagodniejsza i lżejsza. Można również dorzucić trochę suszonych owoców (malina, porzeczka itp.).
  • kombucha z płatków róży – dla mnie hit! Bardzo fajnie lekko gazuje i ma piękny czerwony kolor. Na początku ta koncepcja wydawała mi się trochę dziwna, ale warto było spróbować. Co więcej, pomysł jest nowatorski, ponieważ nie widziałam do tej pory takiej kombuchy w sprzedaży. Fani różanego smaku powinni być zadowoleni.
  • kombucha z lawendy – idąc za ciosem, postanowiliśmy poeksperymentować z innymi kwiatami i wybór padł na lawendę. Trochę się obawiałam, że otrzymamy dziwny napój pachnący środkami na mole, ale na szczęście tak się nie stało i grzybek spisał się prawie tak dobrze, jak w przypadku róży. Także nie ma co się obawiać bardziej aromatycznych składników.
  • kombucha z chmielu – powstała w wyniku mojego nieudanego zakupu, jakim były szyszki chmielu do sporządzania herbatki uspakajającej. Niestety, herbatka okazała się mało pijalna, a szyszki wylądowały w kombuchy. W trakcie fermentacji straciły dużo gorzkiego smaku i otrzymaliśmy bardzo lekki piwny napój, delikatnie gazowany. Moim osobistym hitem nie został, ale znalazł w domu swojego fana 😉
  • kombucha z mięty i cytryny – została nazwana leminiadą kombuchową/kombuchowym mojito 😉 Idealna na lato, lekko kwaskowa, dla mnie bajka. Mięta super się sprawdza w kombuchy, można poeksperymentować również z dodatkami. Plus za to, że ma ładny żółciutki kolor.
  • kombucha z rabarbaru – rabarbar zawsze mi się kojarzy z latem i wakacjami u babci 😉 Niestety nie jestem fanką kompotów, są dla mnie za słodkie. Grzybek sobie doskonale poradził z tym problemem i otrzymaliśmy kwaskowy różowy napój świetnie gaszący pragnienie.

Mam nadzieję, że to nie wszystkie nasze pomysły, ponieważ mamy zamiar dalej kombinować z nowymi smakami. Jak widzicie jest pole do popisu i rzadko się zdarza, żeby kombucha się zupełnie nie udała. Trzeba jedynie pamiętać, że napój zawiera niewielkie ilości alkoholu oraz mleczany, tak więc też należy pić go z umiarem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.