Site Overlay

Kiełki – kawałek wiosny na parapecie

Dzisiaj chcę się podzielić z Wami swoim doświadczeniem i wiedzą na temat kiełków, czyli co warto zasadzić, jak długo dany rodzaj kiełków rośnie (albo nie rośnie, bo były też takie przypadki), oraz jak smakuje (to ostatnie to kwestia oczywiście subiektywna). Zacznę od, moim zdaniem, najlepszych pozycji (biorąc pod uwagę smak i problematyczność uprawy), a skończę na kiełkach, które najbardziej mi się dały w kość. Wszystkie nasionka wysiewam do kiełkownika, który stoi na parapecie z oknem od strony zachodniej.

Zaczynamy.

Rzodkiewka – zdecydowanie mój numer jeden. Jest pyszna, ostra, rośnie szybko (2-3 dni), i jest jej dużo. I co najważniejsze, w odróżnieniu od innych kiełków, nigdy mi nie spleśniała czy „ześluzowała”. Dostępna jest w kilku kolorach, w tym czerwonym, co sprawia, że można tworzyć z niej fajne kompozycje.

Słonecznik – mój ulubieniec, jeśli chodzi o smak. Niestety, trzeba go bardzo pilnować, ponieważ potrafi spleśnieć (nie może w nim zalegać woda). Ma fajne, duże kiełki, które smakują tak samo, jak ziarna. Kiełkuje około 5 dni, można go przetrzymać dłużej, wtedy uzyskamy większe roślinki.

Gorczyca – to taka musztarda zamknięta w roślince. Próbowałam kiełkować zarówno gorczycę białą, jak i z czarną. Rośnie bez problemu, nie pokrywa się śluzem. Na kiełki trzeba poczekać około 5-7 dni. Są ostre w smaku, musztardowe. Kiełki czarnej gorczycy wydają mi się być bardziej pikantne.

Rzeżucha – nieodparcie kojarzy mi się z wiosną i z Wielkanocą. Jej smak chyba wszyscy znają – ostry, pikantny. Raczej nieproblematyczna, ale potrafi zarosnąć śluzem, jeśli stoi w wodzie. Rośnie około tygodnia. Super smakuje z jajkami, na kanapkach i w sałatkach.

Kalarepa – fajne, klasyczne w smaku kiełki, dobre na kanapki. Rosną bez problemów, trzeba poczekać na nie około 5-6 dni. Minus ich jest taki, że są raczej malutkie i ilość zebrana z tacki nie powala.

Fasola mung – lubię ją kiełkować, ponieważ rośnie bez śluzu, nie pleśnieje, a z jednej tacki wychodzi duża objętość kiełków. Bardzo dobrze pasują one do kuchni wschodniej, stanowiąc dobry dodatek zarówno do warzyw jak i do mięs z woka. Smaczne zarówno na zimno jak i na ciepło.

Brokuł – mega zdrowe kiełki, mają podobnież działanie przeciwnowotworowe. Raczej bezproblemowe, trochę małe objętościowo, ale za to bardzo smaczne.

Koniczyna – kolejne praktycznie bezproblemowe kiełki. Rosną około 5 dni, nie pleśnieją, nie śluzowacieją. W smaku trochę trawiaste. Plus: można poszukać czterolistnej koniczynki w trakcie jedzenia 😉

Rukola – długo zajęło mi opanowanie sztuki jej uprawy, ale naprawdę warto, bo jest bardzo dobra w smaku. Niestety do tej pory potrafi mi zarosnąć śluzem i się zaśmierdzieć. Nie może stać w wodzie, dlatego roślinki jedynie zraszam zamiast podlewać. Trzeba jej bardzo pilnować, rośnie około 6 dni.

Kozieradka – bardzo ciekawa w smaku, niestety nie każdemu podobnież smakuje. Rośnie około 6-7 dni, kiełki są dość mocne, fajnie smakują na kanapkach.

Cebula – trzeba przy niej cierpliwości, ponieważ rośnie dość długo, ponad tydzień. Jej wadą jest to, że kiełki są bardzo wątłe. Są za to rewelacyjne w smaku, szczególnie dla fanów cebuli 😊

Marchewka – kiełki rosną dość długo, za to są przyjemne w smaku (delikatne, marchewkowe). Ich wadą jest to, że są bardzo wątłe, podobnie jak kiełki cebuli, i ciężko je zebrać z tacki (trzeba mieć do tego dużo cierpliwości).

Soczewica brązowa – jej kiełki rosły u mnie tylko raz do tej pory, ponieważ są nowym nabytkiem. Rośnie bezproblemowo, nie pleśnieje, fajnie smakuje, jak najbardziej polecam nawet osobom początkującym.

Pszenica – dla mnie trochę za słodka, za to bardzo smakuje mojemu mężowi. Należy ją dosyć szybko zjadać, zanim za bardzo wyrośnie i kiełki zamienią się w źdźbła. Może być ciekawym dodatkiem do sałatek.

Soja – dość problematyczna, lubi się zepsuć. Minusem kiełków soi jest to, że można je spożywać jedynie na ciepło. Niestety strasznie znikają w potrawie. Niestety nie skradły mojego serca.

Ciecierzyca – chociaż na początku uprawy wszystko wydaje się być w porządku, to po kilku dniach nasiona robią się miękkie, pokrywają śluzem, bo na końcu się zepsuć i zesmrodzić. Ogólnie ciężki temat, przynajmniej dla mnie.

Burak – odradzam zdecydowanie. Chociaż jest bardzo dobry w smaku, to nigdy nie wyrosło mi więcej niż kilka kiełków na całą tackę. Może coś robię źle, nie wiem. Jeśli ktoś umie uprawiać te kiełki, niech podrzuci mi na nie sposób proszę.

Szpinak – jak powyżej. Nie chce rosnąć. Wielki zawód, ponieważ bardzo lubię to warzywo i liczyłam na rewelacyjne kiełki.

To chyba na tyle z moich eksperymentów z kiełkownikiem. Jeśli próbowaliście z innymi nasionami, podzielcie się wrażeniami. Wszelkie wskazówki są mile widziane 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.