Site Overlay

Alkohole – czego unikać, a na co możemy sobie pozwolić

Spread the love

Temat alkoholu w diecie w przypadku zespołu metabolicznego jest dość ciężki. Wiemy wszyscy, że alkohol jest ogólnie be i powinniśmy go unikać, szczególnie przy problemach z insulinoopornością. Są jednak momenty, kiedy po prostu się nie da (jeśli ktoś ma problem z asertywnością), albo po prostu nie chce się tego robić. Co w takim wypadku wybrać, żeby sobie za bardzo nie zaszkodzić?

Zacznijmy od tego, czego unikamy:

Piwo. Chyba jedyny napój z indeksem glikemicznym wyższym niż czysta glukoza, bo aż 110. Raz na tak zwany ruski rok można, ale ogólnie nie polecam, chyba, że ktoś chce sobie wyhodować wspaniały mięsień piwny 😉

Gotowe drinki – chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Nie dość, że słodkie to jak cholera, to też lubi zawierać różnego rodzaju kolorowe barwniki, które zazwyczaj nie są pochodzenia naturalnego.

Wódka. Głównie dlatego, że pijana jest głównie z tak zwaną popitką, czyli colą lub „sokiem” kartonowym, czyli bombą cukrową. Jeśli już musimy, to należy wybierać jako dodatek colę zero lub sok pomidorowy. Czysta wódka ma indeks glikemiczny 0, niestety w tej postaci pijalna jest tylko dla prawdziwych kozaków 😉

Nalewki. Pomimo, że to sama natura, niestety przepis na każdą nalewkę uwzględnia dodatek strasznej ilości cukru. Podobnież są przepisy na nalewki wytrawne. Nie wiem, nie próbowałam, może kiedyś mi się uda takowej skosztować.

Koktajle w stylu pinacolada czy mojito. Gotowych w barach nie polecam, ponieważ są okrutnie dosładzane. Jeśli ktoś nie może bez nich żyć, lepiej zrobić sobie samemu w domu, bez dodatku cukru lub z dodatkiem erytrolu.

Wino słodkie i półsłodkie – nie dość, że strasznie to przecukrzone, to co to za wino 😉 Dla mnie żadna strata. Jeśli lubisz, to jak najszybciej przestaw się na wytrawne. Szybko się odzwyczaisz, gdy poczujesz smak prawdziwego wina, a nie słodkiego ulepku.

Słodkie wino musujące, popularnie zwane „szampanem” – nie, nie i jeszcze raz nie 😉 Jeśli już szukacie czegoś wystrzałowego na sylwestra to polecam cavę brut.

Na co możemy sobie pozwolić:

Czerwone wino wytrawne, ewentualnie półwytrawne – tak, tak i jeszcze raz tak! Nie dość, że zawiera dobroczynne antocyjany i ma niski indeks glikemiczny, to jest do tego pyszne. Przy dzisiejszym szerokim wyborze (polecam na przykład Auchan, gdzie nie dość, że wybór ogromny, to zdarzają się częste promocje nawet do -70%), każdy znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście jestem fanką win mołdawskich, które nie dość, że są naprawdę bardzo dobre i mają ciekawy smak, to ich cena jest niezwykle konkurencyjna 😉

Białe wino wytrawne, ewentualnie półwytrawne – uboższe w wartościowe związki niż wino czerwone, jednak lepiej od niego spisuje się latem, szczególnie portugalskie lekko gazowane vino verde czy francuski lub niemiecki riesling. Doskonałe do ryb i owoców morza, a także do lekkich sałatek.

Cava – w odmianie brut, doskonała nie tylko na imprezę ale też praktycznie do każdego dania, ponieważ doskonale podkreśla jego smak. I ma bąbelki <3

Cydr – moim zdaniem nadal niedoceniony nasz rodzimy przysmak, lekki, o niewysokim indeksie glikemicznym. Niestety w naszym kraju dużo traci na rzecz piwa, a szkoda, bo jest wytwarzany z naszych polskich jabłek i równie dobrze sprawdza się w upalne dni. Zwykle występuje w odmianie słodkiej albo półsłodkiej, ale można go również spotkać w odmianie półwytrawnej na przykład firmy Miłosław (polecam, jeśli ktoś nie przepada za słodkim smakiem) – ciężko jednak go dostać.

Whisky, gin, rum – dla smakoszy. W rozsądnej ilości i od czasu do czasu 😉

Podsumowując, wszystko jest dla ludzi, także dla tych „słodkich”, należy jednak zachować umiar i odpowiednio wybierać, czym się trujemy 😉 Jeśli jednak przyjmujemy leki na cukrzycę (w tym insulinę), powinniśmy bardzo uważać, ponieważ alkohol obniża poziom cukru we krwi, narażając nas na hipoglikemię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.